HOME / ABC SOUTHAMPTON / FUNDACJA LIGHTHOUSE / Co słychać w Slough Borough Council?

Co słychać w Slough Borough Council?

Slough Borough Council


Co słychać w Slough Borough Council?

Czy pamiętacie historię polskiej rodziny ze Slough, która gnieździ się w jednym pokoiku w cztery osoby. Jedną z tą osób jest ciężko chory mężczyzna, kolejne dwie to uczące się dzieci. Rodzinę, której mimo wszelkich wskazań Slough Borough Council powinien udzielić pomocy, ale skutecznie unika tego od lat? Pisaliśmy o tym poprzednim razem.

Artykuł znajdziecie tu: www.euintegration.co.uk/w-slough-urzednicy-maja-nas-gdzies/

Obiecaliśmy, że będziemy was informować, a zatem tak właśnie zrobimy. Od ostatniego razu niewiele się wydarzyło, ale jednak możemy zaobserwować jakieś ruchy. Pisaliśmy, że urzędnicy mieli pojawić się u Kasi i Bartka. Oczywiście w umówionym terminie nikt się nie pofatygował. Tłumaczyli to brakami kadrowymi, brakiem czasu… Sprawa nieco się zmieniła, kiedy napisaliśmy list do Slough Borough Council, streściliśmy historię Bartka i Kasi i wspomnieliśmy, że nasz artykuł opowiadający tę historię przeczytało ponad 34 000 ludzi. Urzędnicy postanowili jednak sprawie się przyjrzeć. Dziś dostaliśmy informację, że w końcu (2 tygodnie po tym jak nam obiecano), urzędnicy odwiedzili Kasię i Bartka, stwierdzili, że warunki mieszkaniowe tej rodziny są nieakceptowalne, co więcej dotyczy to również całego domu, w którym również mieszka za dużo osób. Właściciel nieruchomości dostanie nakaz rozwiązania tej sytuacji w przeciągu 28 dni, to może oznaczać, że Kasia z rodziną zostaną bez mieszkania. Council zadeklarował pomoc rodzinie, ponieważ była ona już na liście B, w znalezieniu lokum dostosowanym do sytuacji mieszkańców tego pudełka na buty. Pamiętajmy o tym jednak, że w tym momencie to tylko słowa. Dlatego chcemy was prosić o pomoc, aby skruszyć ten mur definitywnie.

Pamiętajcie, tu nie chodzi tylko o bohaterów naszego poprzedniego artykułu, to sprawa nas wszystkich. Dając poparcie naszym działaniom w tym momencie, tak naprawdę pomagacie nam obudzić urzędników w Slough Borough Council i zmusić ich do działania. Nie może tak być, że będą się bez końca zasłaniać się trudnościami obiektywnymi, brakiem lokali, brakami kadrowymi, zawieszonym systemem komputerowym i Bóg wie jeszcze czym. Pracujemy w tym kraju, płacimy podatki, wnosimy do systemu ciężko zarobione pieniądze, dlatego mamy prawo być traktowani tak jak inni mieszkańcy tego kraju. Nasze sprawy są ważne i poważne, więc kiedy mamy prawo do uzyskania pomocy, powinniśmy oczekiwać, że tak się stanie. Jeśli wygramy jedną sprawę, to jest szansa, że Council zobaczy, że jesteśmy w stanie walczyć o swoje i nie odpuszczamy. Następną będzie łatwiej przeprowadzić.

Dlatego zwracamy się do was z apelem. Poprzyjcie nas!

Wyślijcie list z postcodem SL1 2LF (to postcode miejsca, w którym mieszkają Kasia i Bartek, nie musicie podawać swoich personaliów, po prostu pokażcie, że patrzycie Councilowi na ręce).

Możecie wysłać go tradycyjną droga do urzędu na nazwisko:

Mr Mike England

Director of Regeneration, Housing and Resources

Slough Borough Council

51 Bath Road

SL1 3UF Slough

Nie musicie wysyłać każdego zgłoszenia osobno. Możecie zebrać się w kilka osób i umieścić swoje kartki w jednej kopercie.

Swój głos możecie także przesłać mailem, podając w temacie postcode SL1 2LF pod adresem:

[email protected]

Spraw, które komplikują się przede wszystkim z powodu urzędników, którzy albo nie wykonują swojej pracy, albo podchodzą do niej nieuważnie i z lekceważeniem, jest naprawdę dużo. Dziś opowiemy Wam kolejną historię.

Miejsce akcji – oczywiście Slough, w roli głównej – czarnego bohatera – Slough Borough Council.

Gabrysia wraz z mężem i synem wynajęli mieszkanie przez agencję nieruchomości. Po dwóch tygodniach od przeprowadzki rodzina została poinformowana (karteczka wciśnięta do otworu na listy), że zajmują swoje mieszkanie nielegalnie i mają 2 tygodnie na opuszczenie lokalu. Agencja tłumaczyła się, że ktoś się na nich uwziął i próbuje wysadzić ich z siodła, poprosiła rodzinę, żeby się niczym nie przejmowała, a obcym zwyczajnie nie otwierała drzwi. Gabrysi cała sytuacja wydała się podejrzana, dlatego udała się Councilu, aby sprawę wyjaśnić. Na miejscu dowiedziała się, że padli ofiarą dobrze znanych urzędowi oszustów działających pod szyldem agencji. Council obiecał pomoc, nasi bohaterowie zaaplikowali o mieszkanie, znaleźli się na liście priorytetowej ze względu na grożącą im eksmisję.

Był koniec roku 2013. W styczniu 2014 roku zmieniły się przepisy, Gabrysia i jej rodzina zostali usunięci z listy. Sytuacja w wynajmowanym mieszkaniu była tragiczna, rodzina była nachodzona w domu i zastraszana przez właściciela agencji. Za każdym razem informowała o tym Urząd i policję. Sprawa wędrowała od jednego urzędnika do drugiego, ale nic nie robiono. W czerwcu zapadł wyrok, że rodzina musi wyprowadzić się z mieszkania, mieli czas sierpnia. Rodzina zyskała status bezdomnych i ponownie aplikowała o mieszkanie, wniosek został odrzucony, zasugerowano szukanie lokum od prywatnego Landlorda. Council przydzielił rodzinie lokal zastępczy, w której ta spędziła kolejnych 8 miesięcy. Była umowa podpisana z Councilem, w której wyszczególnione były wszystkie opłaty. Wśród nich nie było Council Tax, Gabrysia upewniała się, czy to jest prawidłowe. Urzędnik potwierdził. I tu zaczęły się nowe problemy. W lutym 2015 roku Gabrysia otrzymała informację o konieczności zapłacenia zaległego Council Taxu w wysokości ponad 800 funtów. Wyjaśniono jej, że Urząd ma prawo do zmiany decyzji, a rozliczenie przyszło teraz, ponieważ na początku nikt nie wiedział, ile czasu spędzą w lokalu zastępczym. Rodzina poprosiła o rozłożenie należności na więcej niż 2 raty. W ich przypadku miało to kluczowe znaczenie, mąż zarabia 950 funtów, Gabrysia uczy się i opiekuje dzieckiem, czynsz za mieszkanie zastępcze wynosił 500 funtów, do tego jeszcze dochodziła spłata Housing Benefitu, z powodu pomyłki urzędników. Do ich prośby nie przychylono się. Gabrysia zapłaciła pierwszą ratę, na drugą nie miała już funduszy. Sprawa trafiła do sądu, gdzie okazało się, że jednak bez problemów można rozłożyć spłatę Council Tax na więcej rat. Niestety doszły do tego koszty sądowe, którymi obciążono rodzinę.

W kwietniu 2015 roku Gabrysia z rodziną w końcu przeprowadziła się do nowego mieszkania. Mieszkanie od prywatnego Landlorda zostało znalezione przez Council i została podpisana umową trójstronna. Wydawać by się mogło, że to już koniec całej sprawy i będzie można zacząć spokojnie i normalnie żyć. Ale nic bardziej mylnego. Okazało się, że Council nadal nalicza Council Tax za lokal zastępczy. O całej sprawie rodzina dowiedziała się od komornika. Sprawę udało się umorzyć. Ale to nie koniec. Na początku roku 2016 Gabrysia otrzymała pismo od komornika, że musi spłacić ponad 400 funtów. Okazało się, że pierwsza rata, która została wpłacona na poczet zaległego Council Tax, nie została zaksięgowana (do tego urząd doszedł po ponad roku!). Znowu zaczęły się pielgrzymki do Councilu. Na szczęście Gabrysia miała dowód wpłaty. W urzędzie oczywiście wszystko zwalono na błąd systemu komputerowego i umyto ręce. Komornik nie chciał słuchać żadnych wyjaśnień, a urzędnicy wskazywali palcem co rusz to innych winnych. W końcu wpłata się odnalazła, do spłacenia zostało około 100 funtów. Gabrysia zapłaciła tę ostatnią należność i odetchnęła z ulgą, jak się później okazało, zupełnie niesłusznie. Po kilku tygodniach komornik znowu upomniał się o kwotę 300 funtów. Council stwierdził, że nic nie wie, ale pewni komornik doliczył swoje koszty. Komornik wzruszył ramionami i powiedział, że to zaległy Council Tax i jego nic więcej nie obchodzi – mają zapłacić i już Gabrysia szukała pomocy w Destiny Support i Citizen Advice Bureau, niestety tamtejsi eksperci nie dali rady urzędnikom z Councilu. Gabrysia się poddała, zaciągnęła pożyczkę, spłaciła komornika. Ma nadzieję, że to już naprawdę koniec tej sprawy, ale potwierdzenia, że tak w istocie jest, nie dostała.

Spraw, które komplikują się przede wszystkim z powodu urzędników, którzy albo nie wykonują swojej pracy, albo podchodzą do niej nieuważnie i z lekceważeniem, jest naprawdę dużo.

Jeszcze raz przypominamy, możecie nas poprzeć!

Wyślijcie list z postcodem SL1 2LF (to postcode miejsca, w którym mieszkają Kasia i Bartek, nie musicie podawać swoich personaliów, po prostu pokażcie, że patrzycie Councilowi na ręce).

Możecie wysłać go tradycyjną droga do urzędu na nazwisko:

Mr Mike England

Director of Regeneration, Housing and Resources

Slough Borough Council

51 Bath Road

SL1 3UF Slough

Nie musicie wysyłać każdego zgłoszenia osobno. Możecie zebrać się w kilka osób i umieścić swoje kartki w jednej kopercie.

Swój głos możecie także przesłać mailem, podając w temacie postcode SL1 2LF pod adresem:

[email protected]




więcej o Fundacja Lighthouse

Fundacja Lighthouse Charity. Naszą misją jest pomagać w integracji wszystkim osobom z Europy Wschodniej mieszkającym w Zjednoczonym Królestwie, dbając jednocześnie o zachowanie ich tożsamości narodowej i kulturowej. Masz problem, z którym nie możesz sobie poradzić - skontaktuj się z nami! Więcej informacji na www.euintegration.co.uk

Sprawdź

Happysad po raz trzeci w Southampton

Happysad po raz trzeci w Southampton!

My do Was chętnie wracamy, bo nas chętnie zapraszacie. Dzięki agencji Polmus będziemy mieli okazję spotkać się raz jeszcze. Nas to niezmiernie cieszy, bo po pierwsze: The 1865 jest bardzo dobrym klubem, niby dużym, ale jednak z kameralnym klimatem, z sensownymi rozwiązaniami logistycznymi i dobrą akustyką; po drugie: lubimy klimat tego miasta, port, ruiny historycznych budowli, niską zabudowę, no i po trzecie: lubimy grać koncerty przełamujące polski schemat.

Jeden komentarz

  1. Slough Lover

    RT @mojesouthampton: Co słychać w #Slough Borough Council?.

    https://t.co/mV7zQWMiGM

    #Cou

    więcej na https://t.co/OcHDHY5PMY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

thirteen − ten =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.