HOME / Wiadomości / Happysad po raz trzeci w Southampton!

Happysad po raz trzeci w Southampton!

Happysad po raz trzeci w Southampton


Happysad po raz trzeci w Southampton!

1. To już Wasz trzeci koncert w Southampton. Co najmilej wspominacie z poprzednich występów i co sprawia, że chętnie tu wracacie?

My do Was chętnie wracamy, bo nas chętnie zapraszacie. Dzięki agencji Polmus będziemy mieli okazję spotkać się raz jeszcze. Nas to niezmiernie cieszy, bo po pierwsze: The 1865 jest bardzo dobrym klubem, niby dużym, ale jednak z kameralnym klimatem, z sensownymi rozwiązaniami logistycznymi i dobrą akustyką; po drugie: lubimy klimat tego miasta, port, ruiny historycznych budowli, niską zabudowę, no i po trzecie: lubimy grać koncerty przełamujące polski schemat. W Southampton gramy dla publiczności zupełnie innej, która nie bywa na naszych koncertach trzy razy do roku, która nie ma okazji po każdym koncercie spotkać się z nami i porozmawiać, a takie pogaduszki pokoncertowe wspominamy właśnie chyba najmilej. Plus spacery po Southampton. Ładną architekturę ma to miasto. Przynajmniej ta część, którą zazwyczaj odwiedzamy. Jest bardzo romantyczne, tak wynika z naszych obserwacji 😉

2. Macie mnóstwo świadomych słuchaczy, a zarazem „stałych” fanów. Biorąc pod uwagę to, że wasza nowa płyta znacznie różni się od poprzednich, czy nie ma w was obawy, że stracicie część publiczności?

Nie jesteśmy firmą prowadzącą działalność artystyczną pod zamówienia publiczne. Nie musimy spełniać oczekiwań publiczności i fanów. Możemy sobie pozwolić na eksperymenty mając już u nich bardzo duży kredyt zaufania, wyrobioną markę. To fakt, ale po kilkunastu latach grania po prostu wymagamy od siebie więcej. Mamy absolutną wolność artystyczną i jest ona naszym dobrem nadrzędnym. Uwzględniając oczekiwania fanów przy komponowaniu nowego materiału poszlibyśmy na łatwiznę, bo z bardzo dużym prawdopodobieństwem wiemy, czego się od nas oczekuje. Na szczęście to nasza muzyka i to my w pierwszej kolejności musimy czuć się z nią dobrze.

Mamy świadomość popularności, która na pstrym koniu jeździ i związana jest z odpowiedzią zespołu na oczekiwania fana. Jeśli je spełnimy – jest świetnie, jeśli nie – zespół się skończył 😉 Zbyt wiele razy przeżywaliśmy odpływ fanów, aby nie wiedzieć, że ta cała popularność leci klasyczną sinusoidą. Raz jesteś na górze, raz w dole. Jeśli granie w zespole po tylu latach wciąż sprawia ci jakąś przyjemność, to cały myk polega na tym, aby utrzymać się na niej jak najdłużej,

 

 

3. Bardzo głębokie i dojrzałe teksty mogą nie trafiać do współczesnych potrzeb komercji. Chwilami wasze nowe piosenki są bardzo smutne i nieco mroczne, a w stacjach radiowych wciąż grają „Zanim pójdę”. Czy do końca o to chodzi zespołowi, który jak mniemam chce pozostać na rynku?
Trzeba sobie zadać pytanie, po co zakłada się zespół. Początkowo motywacje u każdego będą podobne, bo każdy chciałby liznąć prawdziwego sukcesu, wyrażać siebie, połechtać ego, poczuć się akceptowanym, wyjątkowym, uwielbianym. Z czasem, gdy osiągasz chociaż połowę tych założeń, motywacja się zmienia, ewoluuje, zmieniają się jej proporcje i nagle to wyrażanie siebie jest ważniejsze, niż oczekiwania słuchaczy, którzy oczywiście są ważni, bo bez nich nie mogli byśmy robić, tego co robimy, w takiej skali. Nagle wyrzucanie z siebie nawet tych ciężkich emocji, tych tak bardzo nieprzystających do radia, jest ważniejsze, niż usłużne wpasowywanie się w wąziutkie korytko mainstreamu.

Jeśli tylko będziemy mieli odbiorców pragnących słuchać naszych “smutnych i nieco mrocznych” dokonań w domu czy na koncertach, nie będziemy się martwić o wybory stacji radiowych. One rządzą się swoimi prawami, a tam najważniejszy jest słupek słuchalności. Radio ma grać łatwo i przyjemnie, by dać ludziom odprężenie przed, w trakcie i po pracy. Może to się zmieni, ale aktualnie w duszy gra nam coś innego. Na koncertach nie stronimy od starych utworów, ale nagrywania kolejnych Zanim Pójdę czy Łydki już sobie nie wyobrażamy.  Zmiana klimatu granej muzyki, choć umówmy się, nie jest to żadna kosmiczna rewolucja, wynika z naszych zmian wewnętrznych, ludzkich, świadomościowych, a przy pisaniu utworów priorytetem zawsze jest nasze zadowolenie. Idealnie jest, kiedy efekt końcowy zadowala też fanów, a nasi dają nam wiele radości, akceptując niemal wszystkie “wybryki” ulubionego zespołu. Za to jesteśmy im bardzo wdzięczni, czujemy się dzięki temu szczęśliwymi I spełnionymi. Najgorzej, kiedy muzyka nie znajduje odbiorcy. Nasza, bez względu na ciężar emocjonalny, na szczęście nie ma z tym problemu.

 

4. Specjalistami od muzyki radosnej nigdy nie byliście 🙂 Co w związku z tym waszym zdaniem sprawia, że choć niezaprzeczalnie nie jesteście komercyjną kapelą, to macie w swoich utworach to „coś”, co sprawia, że na koncertach szaleją tłumy?

O to trzeba spytać naszych fanów. Na pewno wspomną o tekstach, a one nie są wyssanymi z palca historiami, nie są efektem puszczenia wodzy fantazji.  Wręcz przeciwnie – wydarzyły się nam, naszym znajomym, opisują świat, który dobrze znany jest każdemu. Z takimi tekstami łatwo się utożsamić, poczuć więź z ich autorem, bliskość, zrozumienie. Zwykłe przeżycia przeflitrowane przez wrażliwość, a czasem nawet nadwrażliwość autora tekstów, potrafią nabrać magicznego wydźwięku, mniej przyziemnego. Zwykłą codzienność odbieramy jako niezwykłą, a przecież lubimy czuć się wyjątkowo, chcemy, żeby ktoś tak postrzegał nasze życie. Doszliśmy tym samym do dziwnego wniosku, że słuchając naszej muzyki możesz czuć się wyjątkowo. Być może. Ale czy nie na tym właśnie polega w ogóle kontakt z muzyką lub szerzej – sztuką? Masz poczuć się rozumiany, wyjątkowy, czasem zaskoczony i fajnie jeśli nasza działalność komuś to zapewnia.
Muzyka? Mimo zmian w składzie jesteśmy wciąż zepsołem gitarowym, piosenki w większości oparte są na wyraźnym beatcie perkusji, z grubsza siedzimy w szufladzie podpisanej etykietą “rock”, lubimy melodie i nie stronimy do nich.  Wszystkie te składowe dziwnym sposobem miksują się ładnie w “to coś”.  Na koncertach jesteśmy z naszymi odbiorcami najbliżej. To jest tak dobre uczucie, tak czyste, że ta radość udziela się wszystkim i to jest dodatkowa siła naszych występów na żywo. Jeszcze jedno “to coś” do wcześniejszego “tego czegoś”.

 

5. Jakimi utworami zatem tym razem zamierzacie ogrzać publiczność na wyspach?

Zdajemy sobie sprawę z oczekiwań. Będziemy grali materiał przekrojowy ze wszystkich płyt. Koncert trwa około dwóch godzin, więc bez problemu znajdzie się w nim miejsce na rzeczy znane nawet nie kojarzącym nazwy Happysad, jak i utwory z płyt najnowszych.

 

6. Ponad 3 lata temu miałam niewątpliwą przyjemność przeprowadzić z Wami wywiad po raz pierwszy! Zapytani wówczas o hejt w sieci, odpowiedzieliście, że raczej nie zawracacie sobie głowy tym, co piszą o Was w internecie. Biorąc pod uwagę fakt, że internet jednak przejmuje władze nad wszelkimi dobrami tego świata, czy dziś odowiedzielibyście na to pytanie tak samo?

 

Tak samo. Hejt jest sposobem wyrażania emocji przez jednostki zgnębione, zaburzone, małe, niezdolne do empatii, bo czemu ktoś nagle miałby poczuć potrzebę przyładowania drugiemu? To też jest przemoc. Gdy dotknie osobę wrażliwą efektem jej nie jest opuchnięty ryj, tylko obniżająca się samoocena. Tu właśnie przydaje się zdrowy rozsądek, trzymanie się z daleka od internetowych pyskówek, zrozumienie motywacji drugiej strony. Hejtującym należy współczuć.

Czytamy, co piszą o nas w sieci. Szczególnie po premierze płyty, kiedy jesteśmy bardzo ciekawi reakcji. Hejt I komentarze w stylu “ale gówno”, nie robią na nas wrażenia, z pokorą za to przyjmujemy każdą konstruktywną krytykę.

 

 

7. Czy po 15 latach utrzymywania się na rynku, uważacie, że taki band jak wy, ma szanse wpaść w gusta nowej, młodej publiczności? Czy liczycie, na to, że „przetrwać” pomogą Wam Ci, którzy dorastali z wasza muzyka i z wami?

Na naszych koncertach widać coraz częściej rodziców z dziećmi, czyli nasza twórczość starzeje się najlepiej jak może. Poprzez sentyment do nas starsi fani zapewniają nam przypływ nowych, najmłodszych fanów 😉 Dziecko na ramionach rodzica na koncercie to zawsze wzruszający widok. Po pierwsze: daje poczucie wyjątkowości, że twoja twórczość jest ponadczasowa, a przynajmniej wykracza poza jedno pokolenie, zostanie z ludźmi , gdy ciebie już tu nie będzie; po drugie: wszczepianie dziecku miłości do sztuki, poprzez doświadczanie jej wspólnie jest bardzo ważne. Dla niego samego, jak i więzi rodzicielskiej. Muzyka zwykła łagodzić obyczaje i na pewno pobudza kreatywność  – to powinno wystarczyć za zachętę odwiedzania nas z pociechami

A fani? Fani przychodża i odchodzą. Niektórzy zostają z nami na dobre i na złe. Są przy sukcesach i są przy płytach w ich mniemaniu mniej udanych. Takich przyjaciół też mamy sporo. Cieszymy się ze wszystkich odbiorców, nawet takich, którzy skuszeni refrenem o misiu wpadną na koncert i posłuchają muzyki na żywo zamiast siedzieć przez telewizorem.

 

Bardzo dziękuję za wywiad! Jak już kiedyś wspomniałam jestem z Wami od ponad 10 lat. Takiej niezmiennej fanki jak ja, jak i mnóstwa nowych fanów Wam życzę! Do zobaczenia na koncertach!

Dzięki wielkie 😉 Pozdrawiamy!

 

Happysad po raz trzeci w Southampton
Happysad po raz trzeci w Southampton

 

A My siedzimy i słuchamy i doczekać się nie możemy 😉
happysad już 29 Września w Southampton.
Bilety na www.polmus.co.uk

VIP – Happysad

 




więcej o southampton.pl U

Serwis Polonijny w Southampton Piszemy, tworzymy i staramy się dostarczać ciekawe informacje z życia miasta Southampton i okolic. Chcesz podzielić się z nami ciekawym tematem? Widziałeś coś, czego inni nie zauważyli? Dotarły do Ciebie interesujące informacje? Podziel się z nami swoją wiedzą! Napisz do nas. Skorzystaj z formularza TUTAJ

Sprawdź

"Plagi Breslau" od 29 listopada w kinie Odeon w Southampton

„Plagi Breslau” od 29 listopada w kinie Odeon w Southampton

Nowy Thriller Patryka Vegi "PLAGI BRESLAU" (2018) od 29 listopada w kinach CINEWORLD, ODEON, OMNIPLEX, IMC, SAVOY, VUE i innych w Wielkiej Brytanii 🇬🇧 i Irlandii 🇮🇪 Nie zwlekaj ⚠️ Zarezerwuj najlepsze miejsca w Twoim kinie 💺👌

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × 5 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.